Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garnier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą garnier. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 grudnia 2012

BB Cream Garnier


Follow on Bloglovin

Planowałam to już dawno, dawno temu aż ostatecznie przyszedł ten czas....
Czas na recenzję...

BB Cream Miracle Skin Perfector 
od GARNIER

Zabierałam się do niego tysiąckrotnie...niestety za każdym razem z tym samym efektem - odstawienia go na półkę.
Czytałam wiele opinii na blogach innych bloggerek i czasami były one pochlebne innym razem nie.
Pewnie jak każdy kosmetyk BB Cream Garnier ma swoich sprzymierzeńców jak i przeciwników.

Ja dzisiaj przedstawię Wam swoją własną opinię na jego temat.

Moje BB dostałam w kwietniu tego roku i jest to, to po prawej stronie. Po lewej możecie zobaczyć BB Garnier po liftingu w nowej odsłonie, powiedziałabym że po prostu w bardziej ozdobnym opakowaniu.


Opakowanie:

Po prawej stronie opakowanie twardsze, mniej ozdobne, trudniej się z niego wyciąga BB cream do końca. Po lewej, opakowanie po liftingu, ozdobione srebrnymi obwolutkami, ozdobnymi dużymi literami i kilkoma innymi szczegółami. Jest ono też cieńsze i łatwiej się z niego aplikuje BB cream.
Oba opakowania są zamykane na zatrzask, który dobrze trzyma kosmetyk stojący na nim.
Uważam za minusem to, że na tylnej stronie nie ma składu a widnieje on jedynie na pudełku tekturowym, w który każdy BB cream jest opakowany.












Zapach i konsystencja:

Jego zapach jest dosyć dziwny...nie potrafię go dokładnie określić i do czegoś porównać ale przy aplikacji jest on uciążliwy. Na szczęście nie utrzymuje się długo na skórze albo ja się tak szybko przyzwyczajam do zapachów.

Konsystencja jest strasznie zbita i  gęsta, co w moim przypadku utrudnia aplikację. Jest to dla mnie duży minus.







Użytkowanie:

Jak napisałam wyżej, mam problemy z wyciśnięciem odpowiedniej ilości BB cream na rękę, następnie przez jego mocno zbita konsystencję problemem jest jego równomierne rozsmarowanie.
Nie podoba mi się również jego zapach.

Po aplikacji BB cream którego kolor (czego nie oddają zdjęcia) jest lekko różowawy, skóra nie jest pokryta równomiernie, czuję efekt strasznie ciężkiej maski, na pewno nie czuję się naturalnie i komfortowo.

Zaraz po aplikacji właściwie zaczynam się świecić jak bożonarodzeniowa bombka mimo lekkiego pudru.
Po 2 h wygląda to tragicznie i bardzo nieestetycznie, dlatego też zaprzestałam używania tego kremu.

Aplikowałam BB Cream Garnier na bazę, na matujący krem Siarkowa Moc, oraz na czystą skórę i efekt jest zawsze ten sam.
Najdłuższy czas jego używania to tydzień = maksymalnie zapchane pory, wyrzut krost i wyprysków.

Dlatego ja więcej tego kremu nie zakupię na pewno i szczerze go nie polecam jeżeli ktoś się na niego zapatruje.

50 ml / ok. 15 zł


Kolor:

Zdjęcia (zrobiłam ok.30 samego już kremu) poniżej zupełnie nie oddają koloru tego produktu, ponieważ nie jest on beżowo - żółty jak na zdjęciach ale pomarańczowo - różowy....
Zupełnie nie dostosowuje się do koloru skóry i od niego najzupełniej odstaje.










Pozdrawiam!

środa, 5 grudnia 2012

Kremowy Peeling Złuszczający Garnier


Follow on Bloglovin


No i oto jest!! Mój ulubiony
Kremowy Peeling Złuszczający
do twarzy , którego to używam odkąd zaczęłam używać peelingów dla starszych osób:)

Pojawił się on na mojej półce zaraz po produkcie z under 20....Ekhm. No i tak już ze mną jest tych kilka lat. Oczywiście nie jest to pierwsze opakowanie, a 3 dobiegające końca :)

Dlatego też mogę go śmiało opisać dla Was i szczerze polecić wszystkim osobom ze skórą mieszaną lub normalną ale i wrażliwą tak jak i moja skóra.



Opakowanie:

Jest to duża tubka zamykana na klips, jest on bardzo szczelny i mocno się domyka dlatego jak mam mokre ręce sprawia mi to mały problem ale nie utrudnia użytkowania.
Tubka jest na tyle miękka, ze można peeling zużyć prawie do końca, bo jak to jest z takimi tubkami bez rozcięcia się nie obędzie jeżeli chcemy wydostać go do ostatniej drobinki.





Zapach i konsystencja:

Peeling ma naprawdę ładny winogronowy zapach. 

Konsystencja jest bardzo gęsta, dlatego też nie spływa mi on podczas peelingu pod prysznicem.
W peelingu zawarte są drobinki złuszczające naskórek, przeszukując skład i opis na opakowaniu nie doszukałam się czy są one naturalne ale wątpię patrząc na niebieskie granulki w kosmetyku....




Użytkowanie:

Używając go prawie 3 lata jestem z niego bardzo zadowolona i na razie nie widzę jego godnego następcy, chyba że coś w pełni naturalnego ale na to muszę jeszcze poczekać ze względów finansowych.

Dla mnie Kremowy peeling złuszczający firmy Garnier sprawdza się bardzo dobrze, jest to średni zdzierak idealny do pielęgnacji twarzy.
Ja używam peelingu do pielęgnacji twarzy 2 razy w tygodniu.
Po użyciu skora jest gładka, nie zostają ślady skórek.
Moja skóra po użyciu tego peelingu jest również mocno nawilżona.

Obecnie idealnie łączy się z maską ze 100% olejem z winogron firmy BingoSpa

A na koniec Siarkowa Moc i wełniane kapcie do pół łydek, kocyk, herbatka i żadne śnieżne i ciemne wieczory nie są mi złe! :)




Z opakowania:
Pierwszeństwo dla składników pochodzenia naturalnego - No tu bym się do końca nie zgodziła patrząc na skład
Produkty testowane dermatologicznie
Produkty o udowodnionej skuteczności




Podsumowanie:

Tak jak pisałam wyżej jest to moje kolejne opakowanie tego peelingu i póki co nie zamierzam go zmieniać bo jestem z jego działania i efektów jakie daje na mojej skórze zadowolona.
Wiem, że skład ma średni ale w tym wypadku dla mnie liczy się to, że działa i mnie nie uczula :)

150 ml / 9 zł

Pozdrawiam!

sobota, 3 listopada 2012

Nasza urlopowa kosmetyczka w wersji mini :)

Tak jak i obiecywałam dzisiaj pokażę Wam jak zaoszczędziliśmy kilometry przestrzeni plecakowej dzięki mini kosmetyczce.

Wyjechaliśmy raptem na 3 pełne dni (nie liczę dni dojazdowych) dlatego uznałam, że zabieranie pelnowartosciowych kosmetyków to strata miejsca no i szkoda pleców.
Dlatego też nasza wyjazdowa kosmetyczka zawiera same mini prrodukty.

Teraz nie ma problemów z ich dostępnością bo chociażby rossmann ma w swojej ofercie całą szafę wszystkiego co na taki krótki weekendowy wyjazd się przyda.

Ją zabrałam dla nas - od lewej:

Perfumy AVON Perceive, deodorant NIVEA double strefy, żel i balsam do ciała LUKSJA różowy grejpfrut, 2 szampony BIOSILK, płyn micelarny BIODERMA,  żel pod prysznic AXE dark temptation.

Na dole od lewej:

Pasta do zębów Meridol, cytrusowy krem do rąk L' OCCITANE Sephora.

Oraz próbki w papierach:
Balsam do ciała NEUTROGENA, GARNIER pies 3 w 1 oraz 2 odżywki do włosów PANTENE PRO-V.

Dodatkowo to jest dobre w mini produktach, że po ich wykorzystaniu można uzupełnić opakowanie z dużego produktu i jechać na dalsze wojaże:)

Mam nadzieję, że komuś chociaż trochę pomogłam w nie przemęczaniu pleców :)

Pozdrawiam serdecznie!



wtorek, 9 października 2012

Może i nie taki wielki, ale come back :)


Wiem, sporo czasu mnie tu nie było.
Wszystko jednak związane z brakiem lub bardzo utrudnionym dostępem do internetu co uniemożliwiło mi pisanie bloga...
Ale teraz mam nową energię, siłę i motywację, a także nadzieję że nadgonię zaległości które się przez ten czas nazbierały :)
A co najważniejsze mam w miarę stały dostęp do internetu :)

No to nie owijając już dłużej w bawełnę biorę dzisiaj pod lupę:

GARNIER BODY

Jak dla mnie przód opakowania to samo wzdychanie i ochy i achy!
Och och....


Opakowanie:

No jest. Nawet mi się podoba, bo ma fajne kształty i dobre zamknięcie. Dobrze się go trzyma nawet w mokrej po kąpieli ręce. Ale czy o to chodzi w balsamie ? No nie wydaje mi się....
Mamy tu również zatrzęsienie haseł nawołujących o wspaniałości tegoż oto kosmetyku, zaczynając od szczytu butelki:

- Innowacyjna formuła
- nawilżająca pielęgnacja 7 dni
- nawilżający mus do ciała
- natychmiastowe wchłanianie
- długotrwałe nawilżenie dzień po dniu
- nawilżenie skóry suchej

Jak dla mnie to całkiem sporo jak na tak niewielką powierzchnię, no ale....czymś trzeba nadrobić wnętrze.

Jako że nie oceniam książki po okładce zagłębiłam się w środek poznając go dogłębnie :)



Zapach i konsystencja:

Po aplikacji pierwsze co czuję to alkohol.....
Następnie mam wrażenie moje własne subiektywne, podążają winogrona.
Wszystko fajnie ładnie no ale alkohol ? skąd on by się tu wziął ?!
A ze składu, który po pierwszym użyciu gruntownie przestudiowałam.
No niestety, jest go tam całkiem sporawo.

Konsystencja mi się podoba. Lekka, przyjemna formuła musu naprawdę przypadła mi do gustu.




Użytkowanie:

Po aplikacji pomijając juz zapach alkoholu mus zostaje w miejscu jego nałożenia. Bardzo szybko się wchłania i łatwo rozsmarowuje. 
Jeszcze przed pierwszym użyciem wiedząc o tym, że w składzie jest ten felerny składnik nie spodziewałam się jakiś spektakularnych efektów nawilżenia.
Doczekałam się tutaj miłego. lekkiego orzeźwienia, które akurat w lecie się bardzo przydało.
Przy bardzo lekkiej formule tego kosmetyku przynajmniej to mogę uznać za plus :)


Od producenta:

Oczywiście tylna etykietka znowu zaczyna się od "nawilżający mus do ciała z ekstraktem z winogron"...
mus - ok, do ciała - ok, ekstrakt jaki by nie był - ok, ale nawilżający ?! - niestety co to, to nie....

Nie chce mi się nawet pisać o tym przechwalaniu producenta na opakowaniu...
Jaki obiecuje on nam rezultat:

"chroni i wygładza skórę, natychmiast się wchłania, nawilżona skóra przez 24 h, udowodniona skuteczność już po 7 dniach stosowania: zmniejszenie szorstkości: -30%; zmniejszenie wysuszenia skóry:-49%; większa sprężystość skóry +31%" - grupa 42 osób

Przy stosowaniu 2 razy dziennie  przez 4 tygodnie - test na grupie 53 osób przez 5 tygodni

Powiem tak...
zgadzam się jedynie z tym szybkim wchlanianiem.
A grupa do testów konsumenckich powiedzialabym, że mizerniutka.




Skład:

Alkohol, alkohol i duuużo alkoholu...
Gdyby nie to, że on tam jest to skład byłby całkiem fajny :)




Podsumowanie:

Podsumowując ten kosmetyk mogę tylko powiedzieć, że tak jak nie szata zdobi człowieka, tak też opakowanie nie stanowi istoty kosmetyku.
Idea musu bardzo fajna, wykonanie kiepskie...
Jest tyle dobrych kosmetyków dobrze dbających o naszą skórę, że wiem że na kolejne opakowanie na pewno się nie skuszę.

250 ml widziałam w promocji za11,99




Przypominam o Shibyboxie jeżeli ktoś jeszcze nie ma, a chciałby się zaopatrzyć :) To tu podaje link:

niedziela, 22 lipca 2012

Jak spakować kosmetyczkę ?


Wracam jak bumerang do moich cudownych wakacji..... no i mojej letniej kosmetyczki.
Dzisiaj pokażę Wam co ja zabieram ze sobą zawsze w podróż i z doświadczenia wiem, że niczego więcej nie potrzeba (bynajmniej mi) chociaż zawsze mnie tak bardzo kusi wiele moich cudownych, smakowitych i pięknie pachnących kosmetyków.
Najchętniej nie brałabym ubrań tylko caaaaałą walizkę kosmetyków....ehhhh....


A teraz przedstawiam Wam zdjęcia tego co zabrałam ze sobą w kosmetyczce na moje 
tegoroczne wakacje :)





W tylnym rzędzie od lewej:
1. Kremowy peeling złuszczający do twarzy GARNIER
2. Żel pod prysznic ADIDAS
3. Szampon do włosów TIMOTEI
4. Tonik do twarzy RIVAL de LOOP
5. Balsam do ciała VICHY
6. kulka DOVE
7. Perfumy PERCEIVE w kulce (dużo lżejsze)
8. oliwkowy krem ZIAJA



Dodatkowo zawsze zabieram ze sobą próbki kosmetyków w razie jednodniowych wycieczek czy np. gdyby  zabrakło mi dużych opakowań. 
Tutaj pokazuje tylko kilka z tych które zabrałam ze sobą (od lewej):
1. balsam do ciała NEUTROGENA 
2. Kremowy mus nawilżający z olejkiem bawełnianym LIRENE (SPF 15) na dzień i na noc (20+)
3. Odżywka do włosów Intensywna regeneracja PANTENE PRO-V

A także w mojej wakacyjnej kosmetyczce zawsze znajdzie się też:
1. mydełko (tutaj maracuja + aloes ORIFLAME)
2. depilator (maszynka też ale zazwyczaj jej nie używam)






Dodatkowo na ten wyjazd kupiłam pierwszy raz i okazał się moją kosmetyczkową gwiazdą:
LA ROCHE-POSAY
Balsam do opalania SPF 50+
Mój ulubieniec i faworyt tegorocznej kosmetyczki! :)
O nim zrobię osobny piękny post bo mu się po prostu należy.

Niektórym z tych kosmetyków przyjrzę się bliżej na moim blogu bo warto przybliżyć Wam ich działanie, a ja uważam że należy im się ta uwaga :)

A jeszcze dla Was taka cenna uwaga - kosmetyki warto umieszczać w wolnych przestrzeniach pomiędzy ubraniami, butami i innymi rzeczami w walizce, a kosmetyczkę złożyć. Po przyjeździe do miejsca przeznaczenia czyt. wakacyjnego pobytu przy rozpakowywaniu walizki wszystkie kosmetyki umieszczamy w   kosmetyczce. Dzięki temu zajmują one mniej miejsca i jest ono lepiej zagospodarowane, a tym samym możemy ze sobą zabrać więcej....na przykład ubrań czy butów :)

Także ode mnie tyle w kwestii mojej "dużej" kosmetyczki. 
Mam nadzieję że pomogłam komuś kto nie do końca wie co ze sobą zabrać na wakacje. 

Pozdrawiam

PS.
Oczywiście zapraszam wszystkich którzy jeszcze nie zarejestrowali się po darmowe kosmetyki:
rejestracja oczywiście darmowa: 


Kontakt

szybkoilatwo@gmail.com