Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skuteczna ochrona przed słońcem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą skuteczna ochrona przed słońcem. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 września 2012

Bardzo wysoka ochrona przed promieniami słonecznymi.


Follow on Bloglovin



No to dzisiaj już ostatni z moich ochraniaczy przed słońcem. Jest to La Roche-Posay SPF 50 +
UVB + UVA
ANTHELIOS XL

Mój jest w wersji 300 ml w cenie 100 ml, czyli całkiem spore opakowanie :) Ciekawa jestem czy je zużyje chyba że jako balsam bo mój Vichy Essentielles (tutaj) jest już na całkowitym wykończeniu.


No ale przechodząc do produktu:


Opakowanie:
Jest to wielka tuba zamykana na klips, który na szczęście jest szczelny....
Opakowanie jest poręczne i mimo całkiem sporych gabarytów opakowania łatwo się go użytkuje.


Konsystencja:
No i tutaj zaczyna się pierwszy problem. Zaraz po otwarciu opakowanie nawet nie zdążę przechylić go
a kosmetyki już wypływa dlatego też trzeba być baaaaardzo ostrożnym żeby nie zalać siebie i wszystkiego
w okół. 
Konsystencja jak da mnie jest to trochę gęstsza woda....na ręku w ogóle się nie utrzymuje, przelewa się przez palce, stąd brak zdjęcia ponieważ aplikuje mleczko od razu na ciało i nawet nie pomyślałam o tym żeby takie zrobić...





Żeby nie było....ja go nie wyciskałam, a jedynie przechyliłam delikatnie opakowanie...





Zapach:
Jest bardzo delikatny ale jednocześnie jak dla mnie bardzo przyjemny.

Użytkowanie:
Utrudnione jest znacznie przez aplikację i konsystencje kosmetyku. Bardzo ciężko się go wmasowuje w skórę, ciężko się wchłania, a po jego użyciu zostaje biały nielepki film.
Każdy kosmetyk chroniący przed słońcem pozostawia film ale ten naprawdę mimo że ma dosyć ciężką formułę, no ale heloł to jest 50+ (!!), nie jest jakiś uciążliwy jeżeli już się go w końcu uda odpowiednio rozsmarować co trochę trwa.
Kosmetyk jest wodoodporny i naprawdę zapewnia porządną ochronę przed promieniami słonecznymi.
Polecam go zarówno dorosłym jak i dzieciom.
Ja mleczkiem LA Roche-Posay smaruję się co ok 2,5-3 h zwłaszcza po kontakcie ze słoną wodą.



Tutaj pokazuję porównanie moich nóg - lewa posmarowana mleczkiem La Roche-Posay, zdecydowanie widać różnicę w kolorze.



Od producenta:
No i ja się z tym w 100% zgadzam.



Skład:




Podsumowując:
Kosmetyk poleciłabym z czystym sumieniem osobom, które oczekują bardzo wysokiej ochrony oraz dla dzieci i niemowląt chociaż ich to bym wcale na słońce nie wystawiała. Kosmetyk zawiera innowacyjny filtr Anthelios XL, oraz zmniejszoną liczbą filtrów chemicznych.
Kosmetyk nie zawiera parabenów co dla mnie było podstawowym kryterium przy wyborze tego kosmetyku bo jednak smaruję się nim codziennie przez bardzo długi okres czasu.
Mimo tego ze konsystencją zachwycona nie jestem, a także tym ze dosyć słabo się wchłania to jestem z niego bardzo zadowolona!
Skora nie zeszła mi ani razu, nie byłam poparzona, ani nawet czerwona....

To by było na tyle w kwestii moich ochraniaczy opalania. Mam nadzieję, że moje posty komuś się przydadzą przy wyborze właściwej ochrony przed słońcem.

Pozdrawiam !







wtorek, 4 września 2012

Balsam do opalania SORAYA


Follow on Bloglovin

Cześć!
Tym którzy własnie siedzą w szkole, lub się właśnie do niej wybierają - bardzo współczuję, tym pracującym również, a studentom...hmmm...no tak zaczyna się kampania wrześniowa więc co po niektórzy zapewne mają pełne ręce roboty:P

Dzisiaj pod lupę biorę 2. z produktów do opalania. Jest to SORAYA Balsam do opalania.
Jest to średnia ochrona, SPF 20, UVA + UVB, wodoodporny i ultranawilżający.

No to do rzeczy:

Opakowanie:
Twarda butelka raczej nie nadająca się do do tego by wycisnąć produkt do końca, zamykana na zatrzask, który czasem dziwnym sposobem otwiera mi się w torbie (dobrze że jeszcze się nie wylał w niej...i oby tak zostało)



Konsystencja:
Balsam jest w bardziej luźnej konsystencji niż Emulsja Ziaji (tutaj). Nie rozwarstwia się, ale szybko zaczyna spływać. Nie jest to jednak utrudnieniem bo nie muszę go łapać po całym ciele jednak trzeba szybko zacząć go wcierać. 





Zapach:
Zapach odrobinę intensywniejszy niż Ziaja ale również bardzo przyjemny.

Użytkowanie:
Balsam po aplikacji, wmasowujemy jak każdy inny balsam. Bardzo ładnie się rozprowadza, błyskawicznie się wchłania, pozostawia na skórze lekki film ale nie jest on tłusty i nie przeszkadza w niczym.
Kosmetyk jest wodoodporny, co sprawdziłam w bardzo słonej wodzie.
Po wyjściu z wody nadal czułam go na skórze.
Co do intensywnego nawilżania...czy nawet ultranawilżania jak to napisał producent na opakowaniu to jestem dosyć mocno zaskoczona bo może ultra ono nie jest ale naprawde czuję różnicę między prawą,a lewą noga którą posmarowałam dla porównania Ziają (tutaj).
Skóra jest miękka, nawilżona, nie widać. suchych skórek.

No i oczywiście SPF 20 ja bym smarowała co 40 minut do 1 godziny, zależnie czy się kąpaliśmy czy tylko smażing - plażing.








Od producenta:
Doskonała pielęgnacja: Algi morskie doskonale nawilżają i regenerują skórę. D-panthenol a alantoina koja i łagodzą podrażnienia. Skóra zachowuje piękny wygląd, pozostaje miękka i jedwabiście gładka.

No tutaj muszę się zgodzić, ten produkt naprawdę spełnia obietnice z opakowania.


Skład i lektura z opakowania:
Tak jak pisałam w poprzednim poście nie znam się na składzie tego typu kosmetyków ale jeżeli ktoś chętny do lektury to zapraszam.


Podsumowanie:
Z czystym sercem mogę polecić ten balsam do opalania jako kosmetyk, który spełnia wszystkie moje oczekiwania do tego typu produktów :)

Pozdrawiam!

Kontakt

szybkoilatwo@gmail.com